Nudify apps i deepfake – co każdy rodzic musi wiedzieć o nowych zagrożeniach?

Napisany przez:

Data dodania:

Nudify apps i deepfake – co każdy rodzic musi wiedzieć o nowych zagrożeniach

Jeszcze niedawno wielu rodziców myślało, że dopóki dziecko nie wysyła intymnych zdjęć, jest bezpieczne. Dziś to już niestety nie wystarcza. W 2026 roku zagrożenie wygląda inaczej. Ktoś może wziąć zwykłe zdjęcie Twojego dziecka z Instagrama, klasowej grupy, Messengera albo rodzinnego profilu i przy pomocy AI stworzyć fałszywy nagi lub seksualizowany obraz. UNICEF mówi o tym wprost: seksualizowane obrazy dzieci wygenerowane lub zmanipulowane przez AI to materiał przedstawiający seksualne wykorzystywanie dzieci, a „deepfake abuse is abuse”,  krzywda jest realna, nawet jeśli obraz jest sztuczny (UNICEF, 2026). 

To ważna zmiana w myśleniu o bezpieczeństwie dzieci online. Bo wcześniej rozmawialiśmy głównie o tym, żeby dziecko „niczego nie wysyłało”. Należy wziąć pod uwagę kolejny element: dziecko może zostać skrzywdzone nawet wtedy, gdy nie zrobiło nic ryzykownego. W komunikacie z 4 lutego 2026 r. UNICEF podał, że w badaniu UNICEF, ECPAT i INTERPOL prowadzonym w 11 krajach co najmniej 1,2 mln dzieci ujawniło, że w ostatnim roku ich wizerunki zostały przerobione na seksualne deepfake’I, w części krajów oznaczało to nawet 1 dziecko na 25!

Czym są nudify apps i dlaczego rodzic powinien o nich wiedzieć

Nudify apps to aplikacje lub narzędzia online, które „rozbierają” osobę ze zdjęcia albo generują seksualizowaną wersję jej ciała. Nie są już technologiczną ciekawostką dla wąskiej grupy użytkowników. UNICEF opisuje „nudification” jako użycie AI do usuwania lub zmiany ubrań na zdjęciu w celu stworzenia sfabrykowanego nagiego lub seksualizowanego obrazu dziecka. 

Najbardziej niepokojące jest to, jak łatwo te narzędzia stają się dostępne. Badanie Thorn pokazuje, że młodzi ludzie, którzy przyznali się do tworzenia deepfake nudes innych osób, trafiali do takich rozwiązań głównie przez media społecznościowe (71%), wyszukiwarki (53%), a 70% z nich pobrało używane aplikacje bezpośrednio ze sklepu z aplikacjami na telefonie (Thorn, 2025). To znaczy, że nie mówimy wyłącznie o „ciemnym internecie”, ale także o ścieżkach, z których dzieci i nastolatki korzystają na co dzień. 

To nie jest „tylko przeróbka”. To jest przemoc!

Dorośli czasem próbują się pocieszać „to przecież nie jest prawdziwe zdjęcie”. Tyle że dla dziecka skutki są jak najbardziej prawdziwe. UNICEF podkreśla, że gdy wykorzystany zostaje wizerunek lub tożsamość dziecka, dziecko jest bezpośrednio wiktymizowane. Nawet jeśli nie da się wskazać konkretnej ofiary, tego typu treści normalizują seksualne wykorzystywanie dzieci, napędzają popyt na przemocowe materiały i utrudniają ochronę realnych ofiar (UNICEF, 2026). 

To, że zdjęcie jest wygenerowane, nie zmniejsza wstydu, lęku i upokorzenia. Thorn pokazuje, że 84% młodych ludzi uważa deepfake nudes za szkodliwe dla osoby przedstawionej na obrazie. Jako najważniejsze powody wskazują skutki emocjonalne i psychiczne, szkody reputacyjne oraz fakt, że odbiorcy często nie są w stanie rozpoznać, że obraz jest nieautentyczny. 

Skala problemu rośnie szybciej, niż rodzicom się wydaje

Internet Watch Foundation podała, że w 2025 roku oceniła 8 029 wygenerowanych przez AI obrazów i filmów jako realistyczne materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci. Organizacja zwraca uwagę, że takie treści pojawiają się zarówno w dark webie, jak i na zwykłych komercyjnych platformach. Co więcej, w 2025 r. IWF zidentyfikowała 3 443 filmy, a 65% tych materiałów zakwalifikowano do najbardziej drastycznej kategorii, obejmującej najcięższe formy przemocy seksualnej wobec dzieci. Analiza IWF pokazała też, że 97% nielegalnych wygenerowanych obrazów dotyczyło dziewczynek (IWF, 2026). 

To nie jest już temat „na przyszłość”. To dzieje się teraz. I właśnie dlatego rodzice nie mogą traktować go jako kolejnej medialnej paniki. To jest kolejny etap przemocy obrazem, tylko, że jest szybszy, tańszy, łatwiejszy do ukrycia i trudniejszy emocjonalnie do udźwignięcia przez dziecko. 

Dzieci są już w świecie AI. Dorośli często jeszcze nie

Tu pojawia się kolejny problem… wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, jak powszechna jest już AI w codzienności dzieci. Według raportu NASK „Nastolatki” 70% uczniów deklaruje korzystanie z narzędzi AI, ale tylko mniej więcej co trzeci rozumie pojęcie DeepFake AI (NASK, 2026). To oznacza, że dzieci korzystają z nowych technologii szybciej, niż uczą się ich ryzyk, a niestety rodzice często są jeszcze krok za nimi. 

Dlatego rozmowa o bezpieczeństwie nie może się już kończyć na: „uważaj w internecie” albo „nie wrzucaj głupich zdjęć”. Dziś trzeba mówić konkretnie o przerabianiu wizerunku, o zgodzie, o upokorzeniu, o tym, że nawet zwykłe selfie może zostać użyte w zły sposób. To nie ma dziecka przestraszyć. To ma dać mu narzędzia pozwalające szybko rozpoznać zagrożenie i poprosić o pomoc. 

Po czym rodzic może poznać, że dzieje się coś złego

Dziecko nie zawsze powie wprost: „ktoś zrobił mój deepfake”. Czasem samo nie będzie wiedziało, jak to nazwać. Częściej zobaczysz zmianę w zachowaniu. Może to być nagłe wycofanie, płacz po odczytaniu wiadomości, lęk przed szkołą, kasowanie kont, niechęć do publikowania zdjęć, unikanie telefonu albo gwałtowne reagowanie na dźwięk powiadomień. To są reakcje spójne z tym, co o skutkach takich nadużyć opisują UNICEF i Thorn: wstyd, panika, poczucie utraty kontroli i strach przed oceną innych. 

Warto pamiętać, że dzieci często nie zgłaszają problemu od razu. Badanie Thorn pokazało, że choć wielu nastolatków deklaruje, że powiedziałoby rodzicowi lub zaufanemu dorosłemu, w praktyce robi to znacznie mniej ofiar. Wśród nastolatków, którym stworzono deepfake nudes, 48% powiedziało o tym rodzicowi, opiekunowi albo zaufanemu członkowi rodziny. To dużo, ale wciąż oznacza, że ponad połowa dzieci może próbować zostać z tym sama. 

Co powiedzieć dziecku już dziś

Najważniejsze zdanie, jakie rodzic może dziś powiedzieć, brzmi mniej więcej tak:
„Nawet jeśli nigdy nikomu nie wyślesz intymnego zdjęcia, ktoś może próbować użyć Twojego zwykłego zdjęcia w zły sposób. Jeśli coś takiego się wydarzy, przychodzisz do mnie od razu. Bez kary. Bez wstydu. Możesz mi zaufać.”

To jest dziś znacznie skuteczniejsze niż straszenie albo moralizowanie. NCMEC zaleca rodzicom spokojną reakcję, wsparcie dziecka i skupienie się na pomocy, a nie na obwinianiu. Organizacja radzi też, by edukować się w zakresie nowych narzędzi AI, sprawdzać ustawienia prywatności dziecka, rozmawiać ze szkołą o tym, jak temat jest adresowany, i ostrożnie podchodzić do zgód na publikację zdjęć dzieci (NCMEC, 2024). 

Co zrobić, jeśli to już się wydarzyło

  1. Zachowaj spokój przy dziecku. Naprawdę. Panika rodzica bardzo łatwo zamienia się w dodatkowy wstyd dziecka. 
  2. Zabezpiecz dowody: zrzuty ekranu, linki, nazwy kont, daty, miejsca publikacji.
  3. Nie rozpowszechniaj materiału dalej, nawet „tylko żeby komuś pokazać”. 
  4. Zgłoś sprawę platformie i, jeśli trzeba, odpowiednim instytucjom. 

W polskim kontekście warto wiedzieć, że treści dotyczące wykorzystywania dzieci można zgłaszać także anonimowo przez funkcję „Nielegalne treści” w aplikacji mObywatel. Zgłoszenia są analizowane przez ekspertów Dyżurnet.pl działającego w NASK, a Ministerstwo Cyfryzacji podało, że tylko w pierwszym półroczu 2024 r. zarejestrowano 10,3 tys. zgłoszeń dotyczących materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci czterokrotnie więcej niż w całym 2023 r. (gov.pl, 2024). 

Warto też wiedzieć, że polskie instytucje zaczynają reagować na takie sprawy coraz wyraźniej. 27 marca 2026 r. UODO poinformował o zawiadomieniu prokuratury w sprawie przerobienia zdjęcia nauczycielki na nagi obraz z użyciem AI. Urząd przypomniał też wcześniejszą interwencję w sprawie uczennicy szkoły podstawowej, której zdjęcie koledzy przerobili przy użyciu narzędzi AI i rozsyłali w swoim gronie. To ważny sygnał dla rodziców: nie trzeba traktować takich sytuacji jak „głupiego żartu”, tylko jak realne naruszenie i realną krzywdę (UODO, 2026). 

Najważniejsze na koniec

Współczesne bezpieczeństwo cyfrowe to coś więcej niż nauka zasady, by „niczego nie wysyłać”. Dziecko musi mieć świadomość, że jego wizerunek może zostać wykorzystany bez jego zgody – i wiedzieć, że w takiej sytuacji w domu czeka dorosły, który zamiast pretensji zaoferuje wsparcie. Dlatego dyskusja o nudify apps czy deepfake’ach to nie rozmowa o nowinkach technicznych; to fundamentalny dialog o granicach, godności i poczuciu bezpieczeństwa.

O autorce

Klaudia Topolska jest mamą, ekspertką ds. cyberbezpieczeństwa oraz aktywną mentorką w programie ITGirls, gdzie wspiera kobiety oraz młodzież w nauce i rozwoju w świecie technologii. Na co dzień, jako wolontariuszka i mentorka, obserwuje, jak dzieci i nastolatki poruszają się w cyfrowym świecie – ich ciekawość, pasje, a także wyzwania i pułapki, z którymi się mierzą. Łączy wiedzę techniczną z doświadczeniem rodzica, pomagając rodzinom korzystać z mediów cyfrowych w sposób świadomy, bezpieczny i odpowiedzialny.

Może cię zainteresować

Dołącz do naszej społeczności!

Co znajdziesz w naszym newsletterze?